SheFoot - krem przeciw zrogowaceniom

Wiosna za pasem, dlatego to dobry czas na początek regularnego dbania o stopy. Wiadomo, że trzeba to robić dość często, ponieważ z doświadczenia wiem, że wystarczy raz zaniedbać i to się tak ciągnie. A stopy w tym czasie zarastają martwym naskórkiem i coraz bardziej są wysuszone, co niestety wiąże się z dyskomfortem. Regularne złuszczanie i nawilżanie to klucz do zdrowych i pięknych stóp. 
Moim odkryciem tego roku jest krem SheFoot, który działa przeciw zrogowaceniom. Zrobiłam mały eksperyment. Stosowałam go kilka dni, a później odstawiłam i patrzyłam co się dzieje. 


Loton - szampon odbudowujący z płynną keratyną

Moje postanowienie o codziennym pisaniu postów poszło w łeb. Trudno. Nie można mieć wszystkiego. Od czwartku do wczoraj, w moim życiu dużo się działo i zwyczajnie nie miałam czasu, a jak już go miałam, to wszystkie chęci poszły w las. Ale już wszystko powolutku wraca do normy. 
Ostatnimi czasy wielką uwagę zwracam na pielęgnację włosów i zmieniłam ją o 180 stopni. Wcześniej stawiałam na mocne oczyszczanie, mimo, że ono do końca nie służyło moim włosom. Teraz stawiam na delikatność, nawilżenie i odżywienie. 


Inspiredby - UROK edycja XXI

Lubię to napięcie, towarzyszące oczekiwaniu na pudełko, a później otwieranie. Nigdy nie wiadomo, co znajdę w środku. 
Ostatnio prawie cały czas jestem zadowolona z zawartości. Może nie w 100% ale na pewno w 80. A to już sporo! 
W pudełku UROK edycja XXI znalazłam:

Gąbka do makijażu, w kształcie serca, czyli LOVEBlender, Lovenue

Pewnie mi nie uwierzycie, ale jeszcze jakieś 4 lata temu podkład na twarz aplikowałam palcami. Dopiero 3 lata temu, po raz pierwszy w moje ręce wpadł pędzel i to nim się malowałam. A później zakupiłam swoje pierwsze jajko. Wstyd się przyznać, ale wpierw musiałam popatrzeć na youtubie jak się za nie zabrać. Ach, to był piękne i nieświadome czasy! Teraz po przerobieniu kilku gąbeczek, jajek tych lepszych i gorszych, mogę śmiało powiedzieć, że znalazłam swój ideał! A jest nim jajko w kształcie serca. A co najlepsze, mam też jego minuaturkę. 


Dermacol Aroma Ritual - anystresowy olejek do ciała

Nie lubię smarować ciała olejami. Denerwuje mnie ten tłusty film, który za żadne skarby świata nie chce się wchłaniać. Ale raz na jakiś czas sobie pozwalam na takie rarytasy. W wypadku olejku Dermacol, okazało się, że dodatkowo ma boski winogronowo limonkowy zapach. Kiedy go powąchałam, od razu przepadłam, a przy okazji dostałam przydomek "winogronek".