Denko - styczeń

Moja mobilizacja do pisania mnie zadziwia. Kalendarz czyni cuda. Mam zaplanowane posty do 14 lutego, czasem zmieniam temat, ale najważniejsze, że piszę. Postanowiłam pisać codziennie, przez cały luty. Trzymajcie za mnie kciuki. 
Denkowanie kosmetyków w styczniu było dla mnie ogromną przyjemnością. Postanowiłam sobie wykorzystywać wszystkie porozpoczynane opakowania. I powiem Wam, że bardzo dobrze mi idzie. Kiedy wyrzuciłam to denko, lutowe już powoli zapełnia worek. A jest dopiero 4... Będzie pięknie!
A teraz zapraszam Was na to co wykorzystałam w styczniu. Zapraszam!





Chic Chiq - la Noce maska do twarzy - jest tobardzo przyjemna, regenerująca maska do twarzy. Wygląda okropnie, ale skóra ją uwielbia. Więcej przeczytacie niebawem. 
Palmer's - oczyszczająca maska do twarzy - fantastycznie łagodziła wszelakie podrażnienia, pryszcze goiły się szybciej. Skóra była po niej czysta i nawilżona. Chętnie kiedyś do niej wrócę. 
Biotanic - glinka biała w proszku - uwielbiam maski, które mogę sobie zrobić sama. Biała glinka oczyszczała skórę i przy grubszej warstwie fantastycznie ją regenerowała. Nadaje się też do skóry z uczuleniem, także wykorzystałam ją i robiłam z niej okłady na piersi, gdzie (według pani dermatolog) miałam zapalenie skóry. Złagodziła stan zapalny i mogę Wam ją polecić z czystym sercem. Chętnie do niej wrócę. 



 Seamis - maska w płachcie, z żeń-szeniem - kiedy otwarłam saszetkę, poczułam okropny zapach. Nie byłam przekonana do niej, ale jej użyłam. Po zdjęciu płachty, czułam, że moja skóra dostała porządną porcję regeneracji, nawilżenia i rewitalizacji. Cera była promienna i nabrała kolorytu. Chętnie do niej wrócę. 
Balea - maska rozgrzewająca, ma działanie oczyszczające. Po nałożeniu na twarz, skóra otulona jest ciepłą kołderką. Jest to tak przyjemne uczucie, że maskę trzymałam chyba z 30 minut. A producent zaleca 3... Chętnie do niej wrócę. 
Efektima - hydrożelowa maska na twarz - kocham maski hydrożelowe. Można w nich się zrelaksować i poleżeć, bez wyrzutów sumienia. Maska była bardzo mocno nawilżona serum, do tego stopnia, że wylało mi się na podłogę. Tak dobrze nawilżonej skóry nigdy nie miałam. Wyglądała bardzo dobrze. A co do działania przeciwzmarszczkowego czy uelastyczniającego to się nie wypowiem, ale zapewne dobrze zakonserwowała skórę na przyszłość. Kupię!


La Roche-Posay - woda termalna. Byłam najszczęśliwszą osobą, jak jej używałam. Łagodziła wszelakie podrażnienia, a latem chłodziła. Była tonikiem, nawilżaczem. Chętnie do niej wrócę. 
O2Skin - tlenowy krem żel na dzień. Męczyłam go od września. Wyśmiejecie mnie. Ale miałam taki moment, że przez jakiś czas, w ogóle nie kremowałam twarzy, ani na dzień ani na noc. Teraz nadrabiam. Krem fajne nawilżał i był leciutki. Idealny na lato i w ogóle jako baza pod makijaż. Niestety w swoim składzie ma jeden składnik, który lekko mnie podrażniał, bo zaraz po nałożeniu przez moment piekła mnie skóra. Nie wiem czy do niego wrócę. 
Dermena - krem matujący - to denko mojego męża. Krem fajnie matowił i nie przesuszał mężowi skóry. Nic nie mówił, także nie wiem czy do niego wróci. 


Bourjois - podkład rozświetlający - mój hit! Nowa wersja jest na tyle jasna, że na spokojnie mogę używać jej nawet zimą! Niedługo napiszę o nim opinię, także czekajcie! :) 


Marion - szampon ultra mocny, do włosów blond - idealnie sprawdza się dla kobiet o włosach blond lub u osób, które chcą ochłodzić swój kolor. Dla mnie jest genialny. Wystarczy jedna aplikacja i moje włosy są platynowe, siwe lub... fioletowe. Uwielbiam go. Wiem, że teraz ma nowe opakowanie. Na razie do niego nie wrócę, bo mam dwie butelki Fanoli. 
Lavera - łagodny szampon do codziennego mycia włosów - ten szampon to mistrzostwo świata. Więcej Wam nie powiem, bo bodajże w tym tygodniu będzie recenzja na jego temat. 


BioBeauty - proteinowa odżywka do włosów - długo czekała na swoją kolej, ale się doczekała. Bardzo obciążała mi włosy. Nie wrócę do niej. 
Beaver - odżywka w spray'u. Nie używałam jej zbyt długo, bo dostałam ją od Karoliny w grudniu. Nie wyrobiłam sobie o niej zdania, a ona się już skończyła. 


Elkos - żel pod prysznic - żel który przywiozłam ze sobą z Niemiec. Mam wrażenie, że jest to pewnego rodzaju podróbka Balei. Nawet kosztował tyle co ona. Ja wykorzystałam go jako mydło do rąk. Jeśli kiedykolwiek, będziecie mieli okazję być w Edece, sięgnijcie po te żele. Wersja kokosowa pachnie obłędnie!
Adidas - żel pod prysznic - denko mojego męża. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak ten żel pięknie pachnie! Mąż na pewno do niego wróci (już moja w tym głowa :D)


Biotanic - olej z baobabu - zbyt ciężki do olejowania twarzy. Lądował na włosy, był poślizgiem do masażu, albo ściągałam nim wosk po depilacji. Nic więcej Wam o nim nie powiem. Nie wrócę już do niego. 
Eveline - serum wyszczuplające, chłodzące. Nie zużyłam go. Kiedy chciałam się do niego zabrać, okazało się, że się przeterminował.
Nivea Men - krem do twarzy i ciała. Znów denko mojego męża. On kiedyś smarował tym twarz. Zakazałam mu, bo w składzie ma parafinę. Do rąk sprawdził się idealnie. Na pewno do niego wrócimy. 



Cosnature - naturalny antyperspirant w spray'u. Chętnie do niego wrócę. Nic Wam więcej nie powiem, bo recenzja będzie niebawem. 
Sanex - antyperspirant - lubię te kulki, bo dobrze chronią mnie przed potem. Ale kiedy mam czekać aż się wchłoną czy wyschną to coś mnie trafia i coraz częściej zamieniam ich na spray albo na sztyft. 


Pachnąca szafa - odświeżacz powietrza. Fantastycznie sprawdził się w toalecie. Zabijał wszelakie nieprzyjemne zapachy, pozostawiając świeży i nie co męski zapach. Chętnie do niego wrócę. 


To byłoby na tyle. Nie jest to jakaś powalająca ilość kosmetyków, które zużyłam, jednak jestem z siebie niesamowicie dumna, że wciąż coś zużywam i daję z siebie wszystko, żeby te półki się tak nie uginały. Już teraz Wam powiem, że w lutym denko będzie bardzo bogate. 

Pozdrawiam!



12 komentarzy:

  1. Mam tę maskę hydrożelową z Efektimy, ale jeszcze jej nie próbowałam. Ale powiem szczerze, że mnie zachęciłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam kilka produktów ;)) Bourjois bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę poznać ten szampon z Lavera . mój skalp jest wyjątkowo wrażliwy i kapryśny, dzięki za polecenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiekszość produktów nie jest mi znana ale markę Balea uwielbiam i chyba się skuszę na tą maskę rozgrzewającą <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem sporo produktów, ale żadnego nie kojarzę :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię kosmetyki Palmer's więc z chęcią bym wypróbowała maskę. Podkład Bourjois mam zamiar kupić, bo od dawna chcę go wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze podkradałam tacie ten żel z Adidasa - bardzo go lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji poznać nowej wersji podkładu Healthy Mix ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo tego :) wodę termalną też ostatnio bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)