LaQ - mus do mycia twarzy - oczyszczający

Dziś Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny poniedziałek w roku. Według mnie to większość poniedziałków kojarzy się z depresją, niewyspaniem i ogólnym zdenerwowaniem. Ja się nie poddaję. Wciąż z nimi walczę! Chcę, żeby poniedziałki zamieniły się w fajniedziałki! I tak będzie! 
Pielęgnacja twarzy to dla mnie priorytet. Zwracam naprawdę dużo uwagi na to co używam i nie łatwo jest mnie zadowolić. A jak wiadomo, podstawą jest oczyszczanie skóry, nie tylko z makijażu ale też z sebum i innych bakterii. Marka LaQ słynie z naturalnych mydełek, żeli pod prysznic i ostatnio wypuścili genialne musy do mycia twarzy. Do wyboru są trzy warianty:



  1. Oczyszczający z węglem aktywnym,
  2. Peelingujący z drobinkami mikrokorundu,
  3. Nawilżający z masłem shea.
Zgodnie z wymaganiami mojej cery, wybrałam dwa pierwsze. Ale dziś skupię się tylko na oczyszczającym z węglem aktywnym. 
Kiedy odebrałam paczkę z kosmetykami LaQ, mocno się zdziwiłam! Jakie te musy mają maleńkie opakowania! Stwierdziłam, że pewnie wystarczą mi na max miesiąc. Nie chcę nic mówić, ale tego musu używam już sporo dłużej, a ubytek jest niewielki.
Słoiczek zabezpieczony był folią, dzięki której wiedziałam, że jestem jego pierwszą i prawowitą właścicielką i nikt nie grzebał w nich swoimi paluchami. 



Słoiczki mają bardzo elegancki wygląd. W przypadku musu oczyszczającego, kolor czarny odzwierciedla obecność węgla aktywnego. 


Mimo, że opakowanie nie grzeszy wielkością, producent zmieścił na nim dość dużą ilość informacji na temat zawartości. Opisane zostały: efekty, opis i skład.



Wiedziałam, że kupuję mus, ale czasem nazwa bardzo mija się z rzeczywistością. Nie w tym wypadku! Po otwarciu słoiczka, moim oczom ukazała się szara chmurka, bardzo przyjemna w dotyku. Nie ma żadnego problemu z wydobywaniem, ponieważ mus bardzo współpracuje i łatwo nabiera się na palec. Ma mydlany zapach. 


Detoksykuje skórę, ułatwia walkę z niedoskonałościami i nadmiernym wydzielaniem sebum. Zauważyłam te efekty u siebie: nawet gdy mam wyprysk, szybko się goi, zaś skóra ekspresowo się po nim regeneruje. Sebum wydziela się, ale w mniejszym stopniu. 
Nabieram niewielką ilość musu na palec i wmasowuję go w zwilżoną skórę twarzy. Nie pieni się zbyt mocno, ale wiem, że dobrze myje, przy czym jest bardzo delikatny. Zmywa makijaż: po demakijażu olejem i bez wcześniejszego zmywania - zawsze sobie poradzi. Pozostawia skórę matową i świeżą. W ogóle jej nie przesusza. 

Polecany jest dla osób z cerą tłustą, mieszaną i problematyczną. 

Zakochałam się w nim od pierwszego użycia i wiem, że jak się skończy, często będę do niego wracać. 

Musy można kupić na stronie LaQ.pl. Ja swoje sztuki kupiłam w drogerii internetowej Malahit, w cenie 17.90 zł. 

Pozdrawiam, AW.  

5 komentarzy:

  1. Ojeeej! Ale to faaajne :) Muszę koniecznie wypróbować taki musik :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa formuła! Ta wersja dla mnie nie byłaby odpowiednia, ale nawilżający z masłem shea brzmi kusząco!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie tyle mam Blue Monday co Angry Monday, wszyscy chcą mnie dzisiaj zrobić w jajo i oszukać;)

    A musy do oczyszczania twarzy wydają się ciekawe;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mus oczyszczający zapowiada się bombowo - chętnie bym go wypróbowała. Wpisuję na listę chciejstwa ( która rośnie i rośnie z każdym dniem ).

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz.
Wpadaj częściej! :)